Gdy na klatce gaśnie światło

Autor: Bruno Schwarz, Gatunek: Proza, Dodano: 05 września 2018, 17:35:24

Miasto zasypia z oporami, nakarmione koszmarnymi historyjkami o ludziach, którzy notorycznie mylą dzwonki. Bo gdy na klatce gaśnie światło, to czasem można trafić gdzieś indziej i już tam zostać.

Wystarczy spojrzeć na rozświetlone okna kamienic, żeby sobie wyobrazić rozgrywające się w nich komedie, tragedie i dramaty. Uboga sceneria, jakby żywcem wzięta z poprzedniej epoki i na powrót zamontowana w kwaterunkowych klitkach, z całą masą niewyszukanych rekwizytów, które na co dzień pełnią rolę wielce praktycznych przedmiotów. Nieszczęśliwe zakochania albo rozpaczliwie samotności, odgrywane przez kompletnych amatorów, bez prób, rozmów w kuluarach, garderobianych, suflerów i przerw na papierosa.   

I może przyjść taki z reputacją miejscowego lumpa. Najpierw wylądują na kanapie, a potem kran w kuchni wreszcie zamilknie. Jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki, bo może się okazać, że w poprzednim życiu był złotą rączką. Ona wciąż będzie nieufna, ale nauczy go pić herbatę. Na stole w kuchni będzie im bosko. Przeniosą się do sypialni. Tam budzący się promień słońca będzie go zmieniał w dziesięciokaratowe złoto. Z dziurawą wątrobą.

Odtąd będzie dbała, żeby miał zawsze złociste chryzantemy.     

Komentarze (40)

  • Grafomania.

  • Cała przyjemność po mojej stronie :)

  • Straszna grafomania, jak pisanie monosylabami, ale fakt, że artykułu z linku nie przebija.

    • Chloe -
    • 05 września 2018, 21:00:51

    ... i kto to mówi, kobieta której nie udaje się napisać komentarza złożonego z dwóch średnio rozwiniętych zdań! Beato K.! Stajesz się postacią cokolwiek, no wiesz...

    • Chloe -
    • 05 września 2018, 21:01:46


    Zgrabna miniatura.

    • Ir _
    • 05 września 2018, 21:08:50

    Jeśli promień słońca będzie go zmieniał w dziesięciokaratowe złoto to jak najbardziej chryzantemy należą się jemu złociste.
    Powiem tak: w lapidarnym skrócie, odzwierciedlone życie w małych blokowych dziuplach, gdzie tęsknota za drugą osobą, za życzliwością aż rozsadza te mizerne gniazda.
    Msz udana miniatura, jak zresztą Twoje inne prozatorskie zapisy.

  • Pochwaliłam.

  • W sumie i cóż, że kugelschreiber?
    Taka uroda.

  • Dziękuję za okienka i komentarze!
    PS. Przykleiłaś się Beatko do tej grafomanii, jak gnojnica do lepu :)

  • Weg! jestem dla ciebie miernoto, nikim.

  • Wiem, że chodzi o wygrzebanie agresji, ale proszę sobie grzebać we własnym zakresie. Publikujesz, publikuj, -krów razem nie pasaliśmy. Żegnam.

  • Widzę Beatko, że masz podwójne standardy. Przypomnij sobie, jak mnie tytułowałaś po tekstem Borkosia. I ja pod Twoje teksty nie chodzę i nie troluję, więc żegnam się bez żalu.

  • Życzę Panu jednego tekstu bez kugel.

  • Niestety nie rozumiem o czym do mnie piszesz. Pozwolę sobie robić wszystko tak, jak umiem najlepiej i co mi sprawia frajdę. A, że tacy wytrawni smakosze literatury, jak Ty albo Jarocki będą przybiegać pod moje teksty, żeby leczyć swoje frustracje? Trudno. Ryzyko wpisane w zawód... miłosny :)








  • Beata, czy ty w ogóle gdzieś wyjechałaś na wakacje?
    Bo wydajesz się być przemęczona i sfrustrowana.
    Pilnujesz Litu, jak kwoka jajka.
    Oderwij się. Wyjedź. Zrelaksuj. Zresetuj. Poderwij ciacho na drinka z palemką pod palmą xD
    Bądź Happy, jak Ziko na zdjęciu.


    :))))))




  • :)

  • Żegnamy się, jak te dwie plotkary pod warzywniakiem :)

  • Masz, swoje ostatnie słowo.

  • Różne opinie pod tekstem nie są niczym złym dla tekstu, a nawet bardzo krytyczne. Niejednokrotnie mi się zdarzało pomimo krytycznego nastawienia albo właśnie w związku z nim, próbować podążyć za autorem, czy nawet podążyć o odnaleźć coś ciekawego, odkrywczego, mądrego,czy uczącego. Ten tekst nie ma takich cech. Rzeczywiście, zgadzam się komentarze też w związku z powyższym nie mają większej wartości, niż rozmowa, no cóż na poziomie plotkowania.

  • Mnie najbardziej przerażają osoby, które klasyfikują tekst jako grafomański, następnie domagają się od autora zwrotów grzecznościowych, czyszcząc sobie przy okazji jego nazwiskiem cholewki, po czym żegnają się gromko, żeby po chwili wrócić pod tą "straszną grafomanię, jak pisanie monosylabami", żeby sobie coś tam jeszcze... dohejtować.

  • Ok, zrobię biorytm tego dzieła, wprawdzie bez przyjemności, bo że grafomania to akurat nie podlega dyskusji.

  • Za tydzień.

  • Jeśli Ci to w czymś pomoże, uczyni Twój świat piękniejszym, przyniesie ulgę, wprowadzi harmonię, przywróci sprawiedliwość, pozwoli nazwać rzeczy po imieniu, to zrób ten biorytm(?) kiedy tylko zapragniesz, ale zachowaj energię na kolejne grafomański tekst, które mam zamiar tutaj publikować. Bądź czujna!

  • Bruno, przestań żebrać o komentarze.





  • Nieważne, co mówią o tekstach.
    Ważne, że mówią.
    A im więcej mówią, tym lepiej dla autora.
    Każdego.





  • Chyba, że opór stanie gardłem. :)

  • Albo przełykiem

  • Światło przełykiem.
    Jakiś zasad musimy się trzymać.

    • ZiKo .
    • 06 września 2018, 16:23:31

    A ciemność woreczkiem żółciowym

  • Przełyk nie może stanąć w gardle.
    Ekscytujące. :)

  • Żołć w gardle?
    Ano widzisz, w sumie za tydzień jakby dziś. Chyba wielu autorów pisze żółcią, więc masz dużą konkurencję w drodze do woreczka.

  • Spadam:)

  • Trzeba by zapytać Papuasów :D

  • Czyli, że się żegnamy już tak definitywnie?

  • To nie jest grafomania. To jest straszna grafomania.:)

  • Witam ponownie, w moich skromnych, straszniegrafomańskich progach.
    Kawa, herbata, płaszcz?

  • Ile masz wzrostu? :)

  • Ile cm liczy twój kręgosłup, gdy się wyprostujesz? Bye.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się