Klub Spełniaczy Niespełnialnych Marzeń

Autor: Bruno Schwarz, Gatunek: Proza, Dodano: 03 stycznia 2019, 13:54:38

Znudzeni otaczającą rzeczywistością i życiem bez pespektyw postanowiliśmy stworzyć coś, na wzór tajnej organizacji dobroczynnej, świadczącej usługi mieszkańcom kamienicy - „Klub Spełniaczy Niespełnialnych Marzeń”. Na siedzibę klubu wybraliśmy suszarnię na strychu, która wydawała się być do tego lepszym miejscem niż np. piwnica. Ludzie pozbawieni wszelkich złudzeń zwykle wybierają strychy. Mroczne piwnice są raczej teatrem dla krwawych zbrodni, popełnianych z chęci zysku albo na skutek lubieżnych myśli. A nam głównie chodziło o przywracanie nadziei i nadawanie życiu kolorytu.

  Nasz dozorca, człowiek o złotym sercu i z dziurawą wątrobą, nie raz opowiadał, że marzy mu się, aby choć przez chwilę móc popatrzeć na wszystko z góry, ale go nie stać na bilet lotniczy. Bał się, że i po śmierci może nie mieć ku temu sposobności, bo w poprzednim życiu był z niego okrutny pijak i awanturnik, a tacy chyba raczej nie idą do nieba.

Postanowiliśmy mu pomóc. Z rzeczy znalezionych na miejskim wysypisku zbudowaliśmy aeroplan, a raczej szybowiec, bo był bez napędu, którym dozorca miał poszybować ponad dachami kamienic, żeby popatrzeć na wszystko z góry. Zakradliśmy się na dach dzwonnicy, co miała najbardziej spadzisty dach, ze wszystkich dachów w całym mieście. Plan był taki, że latający pojazd z dozorcą w środku ześlizgnie się z dachu dzwonnicy, nabierze rozpędu i łagodnie opadnie lotem kołowym na miejski rynek.

Udało nam się przekonać dozorcę, że to może być jedyna okazja, aby spełnić jego największe marzenie. A jeśli nawet tego nie przeżyje, to będzie miał co wspominać po śmierci. Tłumaczył, że już mu wystarczy, że się znalazł na dachu dzwonnicy, ale mu skutecznie wyjaśniliśmy, że to nie jest tak samo.

Wreszcie zasiadł za sterami latającej machiny, a my uwolniliśmy jego marzenia z tymczasowych zabezpieczeń. I wszystko byłoby cudowne, gdyby dziób szybowca nie zaczepił o wystającą rynnę, wyrywając dozorcę siłą rozpędu z fotela. Całe szczęście, że nosił szelki i właśnie na tych szelkach zadyndał na piorunochronie, kilkadziesiąt metrów nad rynkiem. Nie mieliśmy pomysłu na taką okoliczność, ale on upierał się, że chciałby jeszcze trochę pożyć i że już nie marzy o lataniu nad miastem tylko o tym, żeby twardo stąpać po ziemi.  

Żeby spełnić jego marzenie musieliśmy wezwać straż ogniową, ale się udało i teraz dozorca wygląda na spełnionego i pogodzonego z życiem, a nasz klub zakończył swoją działalność w sposób dość nieoczekiwany i bardzo spektakularny.

Komentarze (30)

  • "Całe szczęście, że nosił szelki i właśnie na tych szelkach zadyndał na piorunochronie" - aż odetchnęłam z ulgą.



  • Wybrałem takie zakończenie, żeby przy okazji uszczęśliwić czytelnika.

    A może ktoś, kto wynalazł szelki marzył, żeby coś zakończyło się szczęśliwie również za ich przyczyną? :)

    Mój poprzedni cykl chyba się nie skończył szczęśliwie, bo niektórzy byli zawiedzeni, a jeszcze inni rozczarowani...

  • Nie wiem, czy to jest zapowiedź kolejnego cyklu, czy tylko taki incydentalny uszczęśliwiacz noworoczny. Marzy mi się napisanie czegoś fantastycznego, ale nie umiem dotrzeć do Klubu Spełniaczy Niespełnialnych Marzeń :( Może tym tekstem uda mi się ich wywołać, jak się wywołuje wilka z lasu i wymyślą dla mnie jakąś niesamowitą historię o zgrabnej formie i zaskakującym zakończeniu, którą wtłoczą mi do głowy, kiedy będę sobie słodko spał pod jabłonką, ciężką od papierówek? :)

  • Na pewno. I szelki, i piorunochrony służą szczęśliwym zakończeniom:)
    Wiele rzeczy służy szczęśliwym zakończeniom. Można spróbować wymienić.
    Może to być stówa znaleziona pod łóżkiem, jak się od tygodnia nie jadło, a niedziela jest handlowa.
    Może to być szalet miejski, jak człowiek, po wypiciu dużej kawy wyszedł z domu, aby odwiedzić kolegę mieszkajacego na drugim końcu miasta, a kolegi nie zastał.
    Co by tu jeszcze?

  • Może pisz o przedmiotach służących szczęśliwym zakończeniom? Np. napisz o tym ,jak komuś uratowało życie kurze jajo.

  • Szkoda, że nie ma tu warunków do jakiejś zabawy literackiej. Mozna byłoby wspólnie wybrać przedmiot, który bedzie służył szczęśliwemu zakończeniu i napisać krótkie opowiadanie. Napisałoby sześć osób (każda - samodzielnie!), i te sześć osób wstawiłoby te sześć opowiadań o jednej godzinie, tego samego dnia.

    Może wystarczyłyby cztery osoby?
    Może trzy?
    Może dwie?

    Zabawiłbyś się tak?
    Nudno tu ostatnio.

    Zróbmy coś, bo trzeba będzie opuścić ten staw.

  • Nie lada wyzwanie. Aż przewinąłem sobie całe życie przed oczami w poszukiwaniu kurzęczego jajka, które mogłoby mi posłużyć za inspirację. Pamiętam kilka sytuacji z tym delikatnym, białkowym artefaktem, ale nie było w moim żywocie nic spektakularnego, o czym warto napisać na liternecie. Kiedyś pomagałem mamie w ucieraniu żółtek. Na koniec dokładnie oblizywałem to ręczne urządzenie do ucierania, a mama śmiała się, że będę miał łysą żonę. Na szczęście się nie sprawdziło :)

  • No to dawaj Małgosiu, napiszmy opowiadanie z jajem! Może ktoś się zlituje i do nas przyłączy?!

  • Pewien chłopiec wybrał się do Klubu Ufologów na bal przebierańców z jajkiem sadzonym przylepionym do głowy. wszyscy ufolodzy wiedzieli, ze przebrał się za Ukłąd Słoneczny, bo chłopiec nie na darmo posypał jajko pieprzem.
    Nagle okna w Klubie Ufologów otworzyły się z trzaskiem, podniósł się dach i do sali, w której tańczyły przytulone pary zajrzał stwór z kosmosu:
    - Zaraz was zjem! - ryknął. - Jestem głodny!
    I wtedy wszyscy przebierańcy zakrzykneli jak jeden mąż:
    - A lubisz sadzone jajka?!
    - Lubię! - ryknął stwór z kosmosu.
    I tak oto jajko przyniesione na głowie przez pomysłowego chłopca uratowało życie wszystkim przebierańcom.

  • To opowiadanie się nie liczy.
    Ale możemy napisać inne.
    Opublikujemy je za pół godziny, albo o 18:00. Albo o 19:00.
    Może ktoś jeszcze napisze?


  • No to jak?

  • Umówmy się proszę na jutro, dobrze mi się myśli w łóżku przed i po zaśnięciu, a teraz jeszcze siedzę za biurkiem, ok?

  • Ziko, opowiadanie z jajem trudniej napisać niż opowiadanie z jajkiem:)
    Może niech będzie możliwość wyboru?
    Podaj krótkie zasady udziału w zabawie i kto będzie chciał, weźmie udział. Ja wezmę.

  • Twoja miniatura mnie ubawiła! :) Z jajem lub z jajkiem i krótko (max. 1 strona), żeby czytelnika nie zamęczyć. A w tytule dopisek, że to jest zabawa ratująca liternet przed nieszczęśliwym zakończeniem. Może być?

  • A jeśli nic z tego nie wyjdzie, to zawsze możemy poprzestać na wstawianiu linków do piosenek z youtuba albo zdjęcia z wakacji :)

    https://youtu.be/MTB2iks83Jw

  • Graf...
    albo nie, bo znowu ucieknie i trzeba będzie gonić go.

  • :)

  • :)

    Albo tak:

    1. Należy ułożyć krótkie opowiadanie w którym jakiś przedmiot posłuży jako atrybut szczęśliwego zakończenia. Mogą to być:
    -szelki
    -piorunochron
    -stuzłotowy banknot
    -szalet miejski
    -a najlepiej - jajko
    -jajo.

    Nie wyklucza się użycia w opowiadaniu wszystkich wymienionych przedmiotów, z tym że przynajmniej jeden z nich ma służyć szczęśliwemu zakończeniu.

    2. Opowiadania publikujemy jutro, 4 grudnia, w dziale Teksty, na liternecie.

    3. Nie blokujemy możliwości komentowania.

    4. Wiersze też mile widziane!

    Udział w zabawie mogą wziąć wszyscy chętni, nawet osoby, które jutro założą tu swoje konto autorskie.

  • Tak!

  • :)

  • Swoje opowiadanie opublikowałam dzisiaj, bo jak się okazało, jutro bedę miała czas dopiero późniejszym popołudniem.

    • julka d
    • 03 stycznia 2019, 18:24:32

    fajne opowiadanie Bruno:)

  • I ja bym chciał popróbować ale też z tym czasem przeklętym

  • Zapraszam do zabawy!

  • to już lepiej balon zbudować:)

  • :)

  • ja pierdole jaki szajs . porażka po całości, dobrze że masz TWA, bo inaczej byś pozostał bez komentarza hahah :)

  • Kochane, to moje TWA. Uratowali szans, który Ty pierdolisz :)

    • julka d
    • 05 stycznia 2019, 11:12:01

    bez sensu jest kucie w oczy TWA.. chyba nikt tu nie jest krytykiem literackim, muzycznym czy malarstwa. albo w drugą stronę - każdy nim jest, ale trzeba pamiętać, że jedynie wypowiada SWOJĄ opinię o tym co widzi, słucha lub czyta. nie jest wyrocznią. chyba każdy ma swoich ulubionych autorów literatury, muzyki czy ,malarstwa. ubliżanie innym z powodu ich odmiennego zdania jest bez sensu. albo próby przerabiania ich na swoją modłę. to byłoby strasznie nudne, jednorodne. a mieszanie do tego polityki, jakieś lewactwa czy inne to skrajnie bez pojęcia. wypowiadanie zdania z wyżyn jedynie znającego się na.. bez sensu. czy poza tym portalem nie macie swoich ulubionych autorów literackich, muzycznych czy malarskich? czy chodzicie do kina, bo w filmie występuje wasz ulubiony aktor? albo lubicie / cenicie reżysera? tu się powinno wypowiadać swoje zdanie bez prób naginania pod swoje upodobania, bo to moim zdaniem jest bez sensu: namaluj mu nos na czole to będzie super .. nie wiem, czy jest ktoś, kto całkowicie bezstronnie umiałby sie wypowiedzieć na temat. chyba gdzieś tam w ocenie dają znać osobiste upodobania odbiorcy. a różnorodność jest wskazana, tak jak krytyka konstruktywna, a nie byle tylko komuś nawrzucać, albo wypowiadać się z pozycji jedynego znającego się na.. albo coś się komuś podoba, albo nie. to jego prawo. chyba, że mówimy o tworzeniu na zlecenie. i owszem, jak mi ktoś zapłaci, to będę skłonna namalować pierś kobiecą na czole cherlawego mężczyzny. czy cokolwiek innego..

    • julka d
    • 05 stycznia 2019, 11:20:12

    poprawka: pierś kobiety, KTÓRA WYROSŁA na czole mężczyzny

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się