Pomona i Satyr

Autor: Bruno Schwarz, Gatunek: Proza, Dodano: 02 października 2018, 15:55:44

Nużyły mnie te ich dorosłe rozmowy. Odczuwałem wstręt do życiowego pragmatyzmu, logiczność, zakładania nogi na nogę i trwania tak godzinami, jak również do mocnej i gorzkiej herbaty ze stertą suchych herbatników, których nie wypada za dużo zjeść. Nie znosiłem też gapienia się na mnie, jakby w poszukiwaniu niewidocznych na pierwszy rzut oka, ale bardzo istotnych wad i defektów.


Spoglądając na nich ukradkiem, wymyślałem sobie różne zabawne scenki z ich udziałem. Chichotałem w duchu widząc, jak bardzo mogą być komiczni i groteskowi.  Nie wypadało tego po sobie pokazać, bo by mnie wzięli za wariata, z którym nie można poważnie porozmawiać, o zeszłorocznym śniegu.


Udawałem, że jestem taki sam jak oni. Siląc się na uprzejmość, wbijałem im szpileczki w postaci uszczypliwych uwag i ironicznych uśmiechów. A złapani na nieznajomości jakiegoś tematu, nie potrafili ukryć zażenowania i szczerzyli zęby w niby uśmiechu, prężąc się przy tym, jak koty na widok swojego odbicia w lustrze.


Tak mijały minuta po minucie, niczym cała wieczność stracona bezpowrotnie, kiedy za oknem toczyło się zwyczajne życie, za którym tęskniłem całą duszą. Życie pozbawione sztucznych póz, udawanych uśmiechów, obsesyjnego nasłuchiwania krępujących odgłosów i tematów tak bardzo mi odległych.


I wtedy weszła ona, jak Pomona z ognia dnia rozżagwionego i wysypała na stół całe bogactwo swojej torebki. A potem, uświadomiwszy sobie, że chyba wypada coś powiedzieć na swoją obronę, albo przynajmniej uśmiechnąć się bezradnie, wybrała to drugie. Dobrze wiedziała, że dwa dołeczki na policzkach mogą więcej, niż tysiąc słów.


Nie znalazłszy tego, czego szukała w torebce, a może znalazłszy to, czego szukała w moich oczach, wyciągnęła do mnie rękę, żeby mnie wyrwać z tego piekła. Popędziłem za nią długim korytarzem, gapiąc się na jej rozkołysane biodra. Nie zadawałem pytań. Bo o cóż może zapytać chłopiec, ukryty w ciele mężczyzny, kobietę ukrytą w ciele bogini?  

Komentarze (28)

  • Grafomania.

  • Po czym poznałaś?

  • *poznałeś

  • Króliś, co ci będę tłumaczył? Nie każdy może mieć dla ciebie tyle cierpliwości, co Beata K.

  • Ale chyba umiesz Jasiu uzasadnić?



  • Janina Jeżowa Jarocka?


  • To mój smartfon taki psikusnik :)

  • Nie zasłaniaj się smartfonem haha :) tu nie ma nic do tłumaczenia, kolejny bełkot zadeklarowanego poety :) ale próbuj dalej :)

  • Każdy orze jak może :)

  • Zapomnij o prozie i wierszach :) skup się na grafikach, to ci lepiej wychodzi :)

  • rozkręca się akcja:)

  • Akcja Valerciu jest opisana powyżej, tutaj jest miejsce na merytoryczną i konstruktywną krytykę :)

  • Coco, wszystkiego trzeba w życiu spróbować, chyba akurat Tobie to tego nie muszę tłumaczyć? :) I dlaczego tekst chybiony?



  • no właśnie, dlaczego chybiony, jak nie jest chybiony.


  • Może jest, ale warto wiedzieć dlaczego, żeby tego uniknać w przyszłości jak ognia.



  • Czy to nie jest kwestia gustu? Wrażliwości?
    Chyba trudno liczyć na marytoryczny i absolutnie neutralny komentarz od kogokolwiek. Stąd.
    A nie. Jest jedna osoba.
    Chyba. Nie wiem.

    Pierwsze zdanie i drugie.

  • Nie jestem zupą pomidorową, żeby mnie wszyscy lubili, ale nazywanie tego co robię grafomanią albo dawanie ciurkiem chybionych trochę się prosi o jakieś uzasadnienie. A tak to sobie tłumaczę, że przecież nawet w van Gogha rzucali kamieniami, bo go mieli za wariata, a Prousta nikt nie chciał wydać, bo uważali, że jest zmanierowanym bubkiem...

  • Łe, to tylko dwa przykłady, a historia pokazuje ich więcej. Ot, choćby Stachura, z tych nieco bardziej współczesnych.

    Grunt to robić swoje. A że robi to Pan ciekawie, to tym bardziej.

    Drugie i trzecie zdanie trochę bym przeredagowała; zrobiłabym z nich przynajmniej trzy. Zwłaszcza drugie.

    Zdania krótsze wprowadzają napięcie. A jeżeli człowiek jest przez dłuższy czas znużony, zaczyna się niecierpliwić; powoli narasta w nim poddenerwowanie zaistniałą sytuacją. To z kolei będzie powodować gradację napięcia, aż do zaskakującego zakończenia.

    Miło było poczytać.

  • Fakt, ten początek jest trochę nużący :) Muszę to sobie wszystko przemyśleć. Nawtykałem też sporo "uśmiechów", ale skoro mi Panie tego nie punktujecie, to niech sobie będą :)

  • Rzeczywiście, jakoś mi to umknęło. A może nie jest aż tak rażące przy czytaniu, że prawie niezauważalne? Można by dla niektórych znaleźć synonim albo przekształcić
    zdania. Ale nie trzeba na siłę większości zmieniać, bo jeśli powtarza się wyraz w jakieś dalszej odległości, to nie tworzy się wtedy błędu.

  • To niech zostanie ten uśmiech :)

  • Cium cium cium, krolisi, cium cium cium.

  • Jaś Fasola :)

  • Ja mam uzasadniać <tekst chybiony> ? No chyba zwariowałeś haha:) przecież to się kupy nie trzyma, błędy językowe i miałkość tekstu, takie pierdoły można pisać kilometrami :)

  • najfajniejsze jest pisanie, a nie ocenianie:)

  • Dla niektórych hejtowanie to jest chyba super zabawa :)

  • Lubię też sobie czasem coś poczytać :) Żeby napisać ten chybiony tekścik powyżej, musiałem przeczytać (kilka razy) Sierpień B. Schulza, z którego nawet zapożyczyłem Pomonę. Potem poczytałem biografię i różne opracowania nt. Schulca, a ściślej o jego szczególnym stosunku do kobiet. Obejrzałem też coś tam z jego Xsięgi bałwochwalczej. Na koniec przeczytałem jedną anegdotkę o nim i Witkacym I Alicji Dryszkiewicz. Potem przecztałem coś tam z mitologii o tym, że Pomona to chyba jednak nie chciała Satyra i... że Satyrowienie (kojarzeni z męską płodnością) zdradzali chęci do nawiązywania związków ze światem ludzkim, unikali go i nie życzyli sobie, by ludzie ingerowali w ich świat. :)

  • *nie zdradzali

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się