Ślizgawka

Autor: Bruno Schwarz, Gatunek: Proza, Dodano: 01 października 2018, 21:38:45

W zimie podwórko zamieniało się w ślizgawkę. Starzy i młodzi, a czasem też dawni mieszkańcy, musieli kręcić piruety pod surowym okiem dozorcy.  

- Nie wgłębiać się! Ślizgać się tylko po powierzchni, ale się nie wgłębiać! – wrzeszczał dozorca i ludzie śmigali od bramy do kibla i z powrotem. Przygrywały im skoczne melodie, które dobiegały zza pazuchy dozorcy. Trzymał tam malutkie radio, nastawione na tańce ludowe.
- Gdzie na ukaefie są tanga? – dopytywał staruszek, który w poprzednim życiu był kataryniarzem.
- Nie będę szukał, bo się bateryjki na tym mrozie wyczerpią – odpowiedział dozorca i po chwili dodał już głośniej. - Nie wzruszać się! Ludzie kochani, tylko się nie wzruszać! Najmniejsza kropla może rozpuścić nawet najtwardszy lód!

I już nikt nie śmiał o nic zapytać albo się czemuś dziwić, bo taka była lokatorska tradycja. A jak ktoś się przewrócił to udawał, że nic się nie stało.

Komentarze (43)

  • jak z jakiegoś obrazu:)

  • Grafomania.

  • Ślizgać się tylko po powierzchni, (ale) się nie wgłębiać! –
    i ludzie śmigali
    ?
    Grafomania to jedno, Ale brak znajomości zasad tworzenia zdań wspólrzędnych to dramat. Trudno, może te teksty mają jednak wartość- chociaż cofniemy się do gimnazjum.

  • W zdaniu złożonym współrzędnie zdania składowe (tzw. zdania współrzędne) nie określają się wzajemnie. Jedno zdanie składowe nie wynika z treści drugiego i może istnieć osobno (np. Jem obiad i czytam gazetę. – Jem obiad. Czytam gazetę.). Wyjątkiem jest zdanie złożone współrzędne wynikowe, wtedy jedna czynność wynika z drugiej (np. Gosia jest systematyczna, więc nie ma problemów z nauką.)[1].

    Rodzaje zdań złożonych współrzędnie można najłatwiej określić po spójnikach, jakie łączą zdania składowe[2]:

  • Rozłączne – zdania składowe wykluczają się wzajemnie (np. Odwiedzę kolegów albo pójdę na spacer.).
    spójniki: „albo”, „lub”, „czy”, „bądź”
    wykres: __1__<....>__2__

  • (1.1) rzecz. odczas. od: wgłębić
    (1.2) wklęsłość, dołek
    (1.3) wnęka, nisza

  • Nie wgłębiać się! Ślizgać się tylko po powierzchni (i)się nie wgłębiać! – wrzeszczał dozorca i ludzie śmigali od bramy do kibla i z powrotem

  • Intruzywne wspomnienia z dzieciństwa czasem tworzą wgłobienie. To odkrycie w 2021 roku pozwoliło na...

  • Valerio :)

    Beato

    słownik j. polskiego PWN definiuje "wgłębiać się", jako:
    1. «wejść, wcisnąć się w głąb czegoś»
    2. «gruntownie coś zanalizować, poznać»

    Według definicji "albo"
    (1.2) jest spójnikiem łączący dwa zdania równorzędne, oraz dwie części zdania, wskazujący, że przynajmniej jedna część jest prawdziwa

    Tutaj narrator nie musi wiedzieć czy był tak czy siak.

    Mam prawo nadać językowi bohaterów cechy indywidualne, napakować w nich potocyzmy, wprowadzić chaotyczność składni i łamać zasady poprawności językowej. Poczytaj sobie zasady pisania dialogów... albo Masłowską :)

    Ludzie, skąd w was tyle jadu? czujecie się jakoś artystycznie niespełnieni, że tak się wyzywacie jak szczerbaty na orzechu?

  • Nieświadomy narrator? Infiltracja?
    Pisanie intuicyjne a instynktowne to dwa poziomy, które oddziela co?
    Jak sądzisz?

  • Nie projektuj na mnie swoich wyobrażeń.
    Jesteśmy na ślizgawca, więc ślizgamy się tak, żeby jej nie porysować.

  • Czytelnik czyta tekst a nie Wyobrażenia autora, to po pierwsze.

  • Tłumacząc,sam sobie zaprzeczasz.

  • Pisarstwo to nie kibelszrajber, i trzymajmy się tego.
    Żeby łamać zasady trzeba je znać, a potem łamać logicznie.

  • I tylko tego narratora sobie wyłuskałaś z mojej odpowiedzi?
    Od pierwszej miniatury z cyklu o kudłatym przedstawiona rzeczywistość ma być abstrakcyjna i groteskowa, a nieświadomy (tak do końca} narrator chyba dobrze się wpisuję w ogólną konwencję.

    PS. cierpisz na enterozę, że rozbijasz każdą wypowiedź na kilka części, czy to tylko taka maniera?

    PS.2 Mogę sobie pisać impulsywnie, po wódzie, po psychotropach, w malignie, w afekcie, na czczo. Jeśli definiujesz (wraz ze swoim alter ego Jarockim) moje pisanie jako grafomanię, to chuj Cię to powinno obchodzić. Grafomania to grafomania.

  • w zimie, a czasem
    Chyba dwa pierwsze zdania, - itd.

  • Jest nieporadna, --ja lubię dobrą groteskę, ale no zlituj się, znajdź takie potknięcia, u Brunona Schulza, jedno, a cofnę, co napisałam :).

  • Schulzem, to się akurat bardzo interesuję i kocham tę jego metafizyczność.

    "Sławy za życia jednak nie zdobył. Krytycy często nazywali go „kaleką i ułomnym” (Wyka w latach 60-tych odwołał swoje słowa). Zarzucano mu niewłaściwe użycie języka polskiego".

  • Twoje pisanie to raczej nadmiar.
    Tak, intelekt za życia bywa kaleki i ułomny dla odbiorców.:)

  • Bruno, życzę szerokiego odbioru.

  • A ja Ci niczego nie życzę. Żyj sobie tak, jak żyjesz (jeśli Ci z tym dobrze).

  • Nie chcesz być sławny za życia?:)
    Życz mi, hm, udanej wizyty u fryzjera i gabinecie kosmetycznym, :)

  • Do poczytania!

  • Jako gatunek jesteśmy bestiami!

  • skąd pochodzi ten cytat?
    ty nie strasz, ale pisz:)

  • https://www.youtube.com/watch?v=7kB7svuSbhw
    może Lublin jest bardziej narażony? sprawdź,

    • Chloe -
    • 02 października 2018, 10:36:54

    Regularność zdarzeń sprawia, że traktuje czytelnik obrazy jakby to były obrazy widziane w konwencji panoptikum. Bynajmniej nie banalne.


    Beata Kyan
    wypisuje bzdurzątka wyczytane w google, wypisuje nawet nie kontrolując motywów. Wyjątkowy z niej perz!

  • Tak, menzurko

  • Dzięki Chloe, że tak to czytasz!

  • "I już nikt nie śmiał o nic zapytać albo się czemuś dziwić, bo taka była lokatorska tradycja" :)
    No, jest w tym zdaniu ukryta pewna prawda. Mieszkałam kiedyś w bloku, a w mieszkaniu na parterze, w pierwszej klatce pod jedynką mieszkała dozorczyni. Wszyscy czuli przed nią respekt! Była niewysoka, miała czarne włosy, które przylegały jej mocno do czaszki i były z tyłu głowy ściągnięte jakąś niewidzialną gumką, chodziła ubrana na "granatowo-brazowo: i miałą skrzekliwy głos. Mówiła bardzo głośno, bo była głuchawa...

  • A u mnie w bloku była taka pani Róża. Nieformalna dozorczyni i postrach dla dzieciaków. Tylko raz widziałem ją rozpromienioną. Kiedyś przyszedł do niej syn (a chyba rzadko przychodził, bo widziałem go tylko raz) z ogromnym bukietem kwiatów z okazji dnia matki. I machał do niej tym bukietem, a ona siedziała na swoim posterunku (w kuchennym oknie) i klaskała z radości. Ile ja jej nawrzucałem przez to okno ogryzków, kapci, starych piórników. Dziwnym sposobem zawsze wiedziała, że to ja :)

  • Pewnie Cię lubiła:)

  • Słyszałem na przykład:
    - jak się wabi?
    - a bawi się, bawi.

    Języka, prozy zwłaszcza - nie wolno dorzynać tępotą regułek wyczytanych w tzw Internecie, narzędziem tępym i tanim.
    Język bez definicji internetowych żył i miał się świetnie. Ale odwrotność nie istnieje.

    Pisz Bruno swoje otchłanie; warto.
    Czas czci język:)

  • No zmiażdżyła go ... zmiażdżyła hahaha :) się Zbychu nie zasłaniaj słownikiem :) znów dałeś ciała :) nie ma nawet co hejtować :) Pa !

  • Dzięki

  • I Tobie Coco :)

  • ALe Ty tu czuwasz :) pewnie nie możesz się podnieść po merytorycznej Beacie :) tak się dałeś zmanipulować ? :)

  • Akurat siedzę na kiblu :)

  • Mogłeś tego oszczędzić co robisz.. nie interesuje mnie kolor i wielkośc twojej wielkiej śmierdzącej kupy haha :)

  • Ależ chamski królik! Informuj jednak Liternet o swoich poczynaniach fizjologicznych, bo swoją twórczością to mało kogo zainteresujesz.

  • Ty Jasiu nie marnuj czasu na bzdurne komentarze, tylko potwierdź swoją wiarygodność portalowego jurora zgrabnym uzasadnieniem wyroku :) Bo co to za gracz, który na hasło "sprawdzam", chowa się pod stołem? To jest dopiero chamstwo :)))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się